W sobotę 11 października 2014 r. SKKT ”Tropiciele” wyruszył na kolejną wyprawę, tym razem przez Borowiczki i Liszyno z metą w Wykowie.

Aż 32 niezmordowanych piechurów pod opieką pani Agnieszki Jeziorkowskiej i moją pomaszerowało dzielnie z uśmiechem na twarzy, który nie znikał ani na chwilę. Cieszy fakt, że w naszym gronie nie brakuje dzieciaków, które zakończyły już szkołę, ale nadal chcą wędrować z naszą grupą.

Po raz kolejny pogoda zaskoczyła nas przepięknym słońcem, iście letnią temperaturą i jesienną kolorystyką. Oczarowani pejzażami wiejskimi, podziwialiśmy skąpane w słońcu łąki i pola, na których barwiły się malwy i liście, powoli zasypujące ścieżki i szeleszczące pod stopami. Ten sielski obraz z wierzbami i skibami zaoranej ziemi, przypominał, że tuż obok nas jest tętniąca życiem wieś. Widok uzupełniały pola kukurydzy z kolbami mieniącymi się, jak stare złoto. Pośród nich skryły się Weronika i Nina, dzięki czemu powstało wspaniałe zdjęcie.

Trasa już znana niektórym uczestnikom naszej wyprawy, raczej nie była wymagająca, chociaż po raz kolejny musiałam słuchać nieśmiertelnego „Daleko jeszcze?” Pomysłowość naszych rajdowców w wymyślaniu odpowiedzi na to pytanie przeszła najśmielsze oczekiwania. Zwycięzcą w tej kategorii został Aleks z odpowiedzią- „Tyle, ile trzeba”

W Wykowie czekały już na nas ziemniaki, które szybko schrupaliśmy. Potem odebraliśmy puchar za zajęcie II miejsca. W nieprawdopodobnym ścisku, jaki panował w autobusach ze względu na ogromną ilość uczestników rajdu, wróciliśmy do Płocka. (K.W.)

 Fotorelacja w zakładce Galeria / Wydarzenia